Urodził się 31 stycznia 1949 w Oklahoma City. Jest jedynakiem. Jego ojciec był wojskowym, w czasie drugiej wojny światowej pilotem, a wcześniej wybitnym sportowcem. Ken zawdzięcza mu tężyznę fizyczną oraz tęgi umysł. Matka pomogła mu rozwinąć wrażliwość, wprowadziła w świat estetyki i sztuki. W szkole i na studiach Ken był prymusem i liderem. Wybitnie uzdolniony, myślał o karierze naukowej. Zaczął studiować biochemię. Ale w pewnym momencie przestał się fascynować nauką i zaczął poszukiwać. Zarabiał na życie korepetycjami i zmywaniem w restauracji, a wolny czas dzielił pomiędzy medytację i lektury. Pierwszą książkę napisał w wieku 23 lat.

"Spectrum of Consciousness", wydaną w 1977 roku, przyjęto z entuzjazmem. Wilbera okrzyknięto "długo oczekiwanym Einsteinem świadomości". W książce tej Wilber zaczął budować uniwersalny schemat porządkujący na nowo Kosmos. Kosmos, pisany z dużej litery, oznacza całą rzeczywistość. Składa się na nią Fizjosfera (świat materii i energii), Biosfera (sfera życia), Noosfery (umysł) oraz Teosfery (sfera Ducha). Ta perspektywa kontrastuje z "płaską ziemią", koncepcją całkowicie materialnego świata. W oparciu o dorobek kulturowy wielu epok, tak na Zachodzie jak i na Wschodzie, Wilber zaczął tworzyć syntezę wszystkiego, co do tej pory stworzyła ludzkość - nauki, religii, filozofii, sztuki. Owocem tej pracy jest Teoria Integralna.

Wiele się wydarzyło przez ostatnie trzydzieści lat. Ken Wilber wydał dwadzieścia dwie książki i pisze dalej. Jest najczęściej tłumaczonym na obce języki autorem książek naukowych. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych porzucił samotniczy styl życia i stanął na czele Instytutu Integralnego z siedzibą w Boulder, Colorado, który założył wraz z grupą kilkuset wybitnych ekspertów wielu dziedzin i przywódców duchowych. Misją Instytutu Integralnego jest propagowanie podejścia integralnego i jego zastosowań. Witryna internetowa Instytutu udostępnia każdemu zainteresowanemu rosnącą ilość informacji, wywiadów, materiałów szkoleniowych. Do ruchu integralnego przyłączyło się już kilka amerykańskich uniwersytetów, które oferują studia wyższe (w tym również studia doktoranckie), bazujące na modelu Wibera.

Ken Wilber przeżył wielką tragedię. Tuż przed ślubem zdiagnozowano u jego przyszłej żony raka. Sześć lat trwała nierówna walka z nowotworem, którą Ken i jego żona Treya opisali w dzienniku, wydanym następnie w postaci wzruszjącej książki Grace and Grit (w polskim wydaniu Śmiertelni Nieśmiertelni).
Po śmierci Treyi Wilber opublikował dojrzałą wersję teorii integralnej w książce "Sex, Ecology, Spirituality" (Jej popularna, skrócona wersja ukazała się w polskim tłumaczeniu jako "Krótka historia wszystkiego"). 

Od 1990 roku Wilber jest poważnie chory. Nieuleczalna do tej pory choroba, REDD, to wynik uszkodzenia układu immunologicznego. Jej objawem jest autoagresja immunologiczna - atakowanie własnej tkanki przez enzym, który normalnie broni organizm przed bakteriami i wirusami. Konsekwencją tej choroby jest chroniczne zmęczenie, a także groźne powikłania. Wilber zaczął tracić przytomność w epizodach podobnych do padaczki. W grudniu 2006 doszło do groźnego ataku z zatrzymaniem funkcji życiowych. Dzięki szybkiej interwencji pogotowia nieomal cudem go odratowano. Równie cudowne jest to, że Ken szybko wraca do formy po tak dramatycznych wydarzeniach. Znów intensywnie działa w Instytucie, wkładając najwięcej energii w Integral Spiritual Center, dział Instytutu zajmujący się duchowością. Bliski współpracownik i przyjaciel Wilbera, Bert Parlee mówi z podziwem, że Wilber ma rzeczywiście "niezwykły mózg". Potrafi pomieścić i uporządkować więcej informacji niż wielu najwybitniejszych myślicieli.

 

Komentarze (12)
Niezawodność paradygmatu
12sobota, 17 sierpnia 2013 19:10
Rafał
Tego naukowego jest widoczna jeżeli patrzymy na współczesne odkrycia nim się kierujące umiemy budować coraz więcej wyżej byliśmy na księżycu chyba że ktoś to kwestionuje, robimy modele i terapie psychologiczne na podstawie sprawdzalnych doświadczeń to chyba wszystko resztę może każdy sobie dopowiedzieć
Panowie!
11niedziela, 27 września 2009 12:00
Proszę nie kończcie dyskusji, niech już nawet będzie pełna kąśliwości. Może, zanim w periodyku z listy filadelfijskiej, wypróbujecie siłę swoich argumentów tutaj. Chętnie poczytam, jeśli można. Pozdrawiam
...
10sobota, 19 września 2009 12:33
Acha, byłbym zapomniał. Wilber publikował w "Journal of Consciousness Studies", który jest na liście filadelfijskiej. A zatem czekamy na Pana naukową (!) krytykę Wilbera. Mam nadzieję, że zamieści ją Pan w jakimś naukowym piśmie znajdującym się na liście filadelfijskiej. Bo w innym przypadku, jak sam Pan stwierdził: "Dużo książek z fantasmagoriami literackimi to każdy może sobie napisać i znaleźć wydawcę, natomiast żeby na przykład przedstawić jakąś teorię naukową albo jakieś tezy filozoficzne w czasopiśmie naukowym, to już trzeba przejść przez proces recenzji przed i po opublikowaniu, gdzie obiektywną wartość, kompetentność i rzetelność ocenia cała wspólnota naukowców według powszechnych kryteriów przyjętych na świecie."
ja też dziękuję
9sobota, 19 września 2009 08:45
"zawodowi myśliciele" - Panie Adamie, czyżby Platon nie był zawodowym myślicielem? A jeśli nie był, to czyż wielu zawodowych myślicieli nie wyrażało się o nim z uznaniem?

Przedstawia Pan paradygmat naukowy jakoby to on miał nas zbawić. Proszę wybaczyć, ale minęło już tyle lat i nas nie zbawił, że naprawdę trudno uwierzyć w jego czar.

Być może nie zarzucę tu Pana naukowymi dowodami na to, że paradygmat naukowy nie jest najlepszy, ale i Pan z pewnością nie dokona rzeczy odwrotnej - nie udowodni Pan naukowo, że faktycznie paradygmat naukowy ma taką wartość by tylko za jego pomocą oceniać pracę Wilbera, Platona, Chrystusa czy kogokolwiek innego.

Jeśli zaś Pan potrafi udowodnić nam tu wyższość paradygmatu naukowego nad innymi paradygmatami (np. duchowym), to liczymy na dłuższy wywód z odpowiednią bibliografią i przypisami. W innym wypadku Pana słowa mogą się nam wydawać czczą fantasmagorią - czyż nie?

Co do kąśliwości, to widać i naukowcy ją stosują. A przecież nie powinni. Pozdrawiam.
dziękuję za głos w dyskusji
8sobota, 19 września 2009 05:22
Dziękuję za częściową odp i dodatkową interesującą próbę obrony programowej relatywizacji współczesnego paradygmatu naukowego (o którym należałoby jednak dyskutować językiem precyzyjnym i bogatym w kompetentną specjalistyczną wiedzę:) - a nie np z faktu że każdy naukowiec ma swoje poglądy i intuicje i nie ukrywa ich, wyprowadzać logicznie nieuzasadnione wnioski na temat obiektywności nauki. Powiem tylko że cytatów wyrazu intuicji i przekonań współczesnych naukowców powinniśmy szukać (i licznie znajdziemy) w ich dzienniczkach osobistych, esejach, książkach o bliżej nieokreślinym charakterze, ale nie w publikacjach naukowych:)

Odpowiedź Pana Marka jest trochę wykrętna - tj przedstawia argumenty na inny temat niż zadane pytania: czy Wilbera traktują poważnie - tj, czy naukowcy rozprawiają z nim poprzez publikacje naukowe, czy jest zapraszany na konferencje naukowe organizowane przez uniwersytety (fakt nie wyjaśniłem co to znaczy "traktować poważnie") - skromna odp. że jedni tak a inni nie - niewiele mówi - wolałbym poparcie tego KONKRETAMI - podanymi przykładami, Nazwiskami, nazwami etc. czy Wilber opublikował coś w jakimś czasopiśmie z listy filadelfijskiej? - z odp wydaj się że nie (sprawdzę ten podany żurnal czy on na niej jest), ale tak czy siak chyba napiszę jakąś skromną rozprawę metafilozoficzną poglądów Wilbera, bo dzięki podanej mi odpowiedzi widzę że Wilberyzm nie dotyka tylko kultury i duchowości ale i dyskutuje (pozornie kompetentnie) z wypracowanymi i uznanymi przez zawodowych myślicieli za najbardziej obiektywne, metodami poznania i myślenia.

Ps. proszę podać GDZIE W SCIENTIFIC AMERICAN są rzekome cytaty Newtona nt alchemii, i Einsteina z dziedziny mistyki:) - bo zdania które padły w odp. tak sugerują. Tymczasem np. Newton dawno nie żył kiedy powstało to pismo:D:D Jeśli nie ma takich cytatów w tym żurnalu, a Autor stwierdzi że chciał powiedzieć że można je znaleźć ale gdzie indziej - no to niechże sam sobie odpowie - dlaczego właśnie gdzie indziej a nie w czasopiśmie naukowym i czy to nie jest argument za tym że czasopismach naukowych fantasmagorii się programowo nie wkleja...w każdymrazie dziękuję za odp. i przepraszam za kąśliwość, ale jak podejrzewam naukowcy przyrodnicy i folozofowie nie traktują Wilbera poważnie, a jego poplecznicy bronią go nie traktując poważnie naukowców - a to jest niebezpieczne.
Naukowa krytyka.
7wtorek, 15 września 2009 09:36
Jeśli za naukowców uważasz pracowników uniwersytetów w stopniu doktora czy profesora, to oczywiście znajdziesz wielu entuzjastów i krytyków Wilbera. Takich co go traktują poważnie i takich co nie. Jeśli poszukasz dalej, to znajdziesz też takich, którzy mają stopnie naukowe i uważają, że Twoje emocje, pragnienia i inne stany subiektywne nie istnieją(materialiści naukowi). Potem znajdziesz i takich, którzy praktykują szamanizm, buddyzm i pisanie fantasmagorii. Znajdziesz i takich, którzy uważają duchowość za czczy wymysł chorej wyobraźni i takich, którzy widzą w niej głęboki sens. Jest "Journal of Transpersonal Psychology" w którym pojawiają sie teksty naukowców (i też Wilbera), jest też Scientific American w którym też publikują naukowcy, ale z wiadomych, politycznych względów Wilbera tam nie znajdziesz. Znajdziesz natomiast cytaty z Newtona, który wierzył w alchemię. Albo Einsteina, którego bardzo pociągał mistycyzm. Wśród naukowców znajdziesz też fundatorów bomby atomowej, zwolenników faszyzmu, szowinistów. Jak myślisz - czy ich osobiste poglądy nie wpływały na ich badania naukowe? Np. w dziedzinie filozofii o której wspomniałeś? Kategoria nauka i słowo naukowiec jak widać nie muszą rozwiewać fantasmagorii - przeciwnie, mogą je też rodzić. Pozdrawiam.
czy Wilber jest poważnie traktowany w świecie naukowców?
6sobota, 12 września 2009 09:48
Czy ktoś jest w stanie mi podać jakąkolwiek choćby jedną publikację KW w czasopiśmie naukowym (chemicznym, biologicznym czy filozoficznym)znajdującym się na liście filadelfijskiej? Jeśli rzeczywiście jest kompetentny mimo braku formalnego wykształcenia i tak odkrywczy jak twierdzą Jego wielbiciele, to jego publikacje powinny być znane i dyskutowane w świecie naukowców. Jeśli takie publikacje nie istnieją, to znak że nie można traktować poważnie jego wywodów. Dużo książek z fantasmagoriami literackimi to każdy może sobie napisać i znaleźć wydawcę, natomiast żeby na przykład przedstawić jakąś teorię naukową albo jakieś tezy filozoficzne w czasopiśmie naukowym, to już trzeba przejść przez proces recenzji przed i po opublikowaniu, gdzie obiektywną wartość, kompetentność i rzetelność ocenia cała wspólnota naukowców według powszechnych kryteriów przyjętych na świecie. Zastanawiam się czy nie zająć się naukową krytyką Wilbera (jego filozofii nauki lub filozofii duchowości) bo mnie to zjawisko szczerze interesuje i osobiście uważam Wilberyzm za kulturowe niebezpieczeństwo, ale jeśli nie posiada on publikacji naukowych to chyba nie ma sensu, bo to tak jakbym zajął się poważną naukową krytyką naiwnych wywodów gimnazjalistów, albo ludzi którzy piszą z marszu bujne mniemania na każdy temat na portalach typu Interia. Być może jego popularność nie wynika z niczego ponad religijno-duchowych potrzeb człowieka i poszukiwania przez nas łatwej prostej i pewnej odpowiedz na najważniejsze pytania egzystencjalne.

Proszę o odp na zadane w tytule mojej wypowiedzi pytanie, najlepiej na mojego maila, jeśli komuś będzie się chciało:)
teoria ewolucji
5środa, 17 czerwca 2009 08:30
Zgadzam się calkowicie z uwagami Michała K.Niezrozumienie teorii ewolucjii przez Kena Wilbera skutkuje podejrzeniem że i inne odkrycia naukowe są przez niego kwestionowane co podważa poprawność jego wnioskowania.
teoria ewolucji, cd...
4sobota, 21 marca 2009 21:24
Twierdze, że problem z teorią ewolucji stwarzają przede wszystkim obsesyjni redukcjoniści w stylu Dawkinsa, czy Martina Gardnera. Zdają się oni nie zauważać, że sam proces ewolucji zdaje się ewoluować o czym głębiej wspominam u siebie na blogu odnosząc się nieco złośliwie do psychologii ewolucyjnej, która moim zdaniem stanowi kompletny pseudonaukowy bełkot, mimo iż podparty nierzadko doktoratami. Co do pytania o wykształcenie Wilbera, nasuwa mi się pewne spostrzeżenie dotyczące nijakiego Alberta Eistaina, który tkwił dość długo jako urzędnik Urzędu Patentowego. Czy w związku z tym należy kwestionować teorię względności??? Mimo iż w wielu miejscach nie do końca zgadzam się z Wilberem uważam jego wkład w naukę za przełomowy i bardzo znaczący, zwłaszcza w zakresie ukazania problemu perspektyw (cztery ćwiartki i poziomów). Obsesyjny redukcjonizm zdaje sie być podparty fundamentami z doktoratów. Czy oznacza to, że mamy wierzyć w jego prawdy a może pseudo prawdy???
teoria ewolucji
3poniedziałek, 16 marca 2009 11:30
Mam dwa pytania.
Po pierwsze, jakie dokładnie jest wykształcenie Kena Wilbera?
Gdzieś przeczytałem, że zdobył podwójny bakalaureat (odpowiednik naszego licencjatu) z chemii i biologii lub że ma licencjat z biochemii (to byłby jeden przedmiot), albo że ma doktorat z biochemii (!?) jak sam o sobie mówi, czy też magisterium z biochemii i doktorat z biofizyki(sic!). Rozbieżności są dość duże, bo i spora jest różnica między licencjatem, a magistrem, a doktorem i nie jest jasne ile czasu studiował. Chociaż w USA wszystko jest możliwe ;)

Po drugie, jaki jest główny problem, czy też na czym polega nieporozumienie w związku z relacją teorii integralnej do teorii ewolucji?
Z "The Wilberian Evolution Report" http://www.integralworld.net/visser20.html
można wywnioskować, że Wilber nie rozumie istoty ewolucji i popełnia kardynalne błędy, jak choćby kwestia wyewoluowania oczu, czy skrzydeł jako przykład w "Krótkiej historii wszystkiego", na konieczność istnienia siły samoorganizującej - Erosa, która w rzeczywistości w ogóle nie jest potrzebna do wyjaśnienia tego zjawiska (pominięty też jest fakt, że zostało to bardzo dokładnie wytłumaczone, a zdania w rodzaju: ?absolutnie nikt już nie wierzy w klasyczną, gładką, neodarwinowską teorię naturalnej selekcji?, ?to jest zupełnie, absolutnie, całkowicie niepojęte? można jedynie wyśmiać wzorem ludzi z Integral World ). Zarazem argumenty w rodzaju nieprawdopodobnie małego prawdopodobieństwie na przypadkowe utworzenie choćby jednego enzymu, wydają się niewystarczające(niejasne? Kwestia statystyki - bo może i prawdopodobieństwo, że wyrzucę 20 razy z rzędu orła rzucając monetą jest, powiedzmy, jak jeden do miliona, ale to wcale nie znaczy że nie uda mi się za pierwszym razem ? taki jej urok) Także opieranie się na naukowcach mało znanych, o niewielkim znaczeniu, z obrzeży głównego nurtu naukowego (np. Behe) których idee zostały poddane gruntownej krytyce i odrzucone każe poddać w wątpliwość jego kompetencje. Stosowanie jakichś erystycznych chwytów nie przybliża do prawdy, a wolałbym wiedzieć, że problem tkwi w nieadekwatności krytyki do krytykowanego materiału i nie brania pod uwagę całego materiału niż zwykłej niekompetencji Wilbera.
Współpraca
2czwartek, 25 grudnia 2008 00:40
Chętnie nawiążę współpracę z twórcami Tego serwisu. Mój blog www.psychika.net

Wilber jest obecnie moim ulubionym myślicielem.
Śmierć i Tajemnica
1wtorek, 14 października 2008 17:32
Witam!
Nie wiedziałem, że p. Wilber jest tak poważnie chory. Chciałbym się podzielić przeżyciem doznanym w fazie wyjścia z narkozy w pierwszej operacji raka jelita grubego. Widzę piękny strumień różnokolorowego światła, z którego chłonę przesłanie "wszystko dzieje się z pewnym "Porządkiem Rzeczy". Tylko tak mogę sensownie określić moje doznanie. Przeczytałem "Krótką Historię Wszystkiego" i "Śmiertelnych Nieśmiertelnych". Wydaje się, że tylko grupa wybitnych naukowców z udziałem wybitnych matematyków jest w stanie opracować algorytm opisujący warunki przetrwania rodzaju ludzkiego w odniesieniu do różnych "warunków brzegowych". Dlaczego to piszę? Sam sobie zadaję to pytanie. Serdecznie pozdrawiam-BM

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Twoja strona:
Temat:
Komentarz: