Łukasz Łata
Znawcy twórczości Kena Wilbera wyróżniają 5 etapów jego pracy teoretycznej, 5 etapów ewolucji jego teorii. Obecna faza jest już piątą z kolei i w znaczący sposób różni się od poprzedzającej ją fazy 4. Krok od fazy 4 do fazy 5 jest znaczący nie tylko dlatego, że najnowsze prace zrewidowały kilka koncepcji, które okazały się błędne, ale przede wszystkim dlatego, że jest to krok sięgający daleko poza początkową scieżkę.Etap wilber-4 to publikacja Sex, Ecology, Spirituality oraz książek pochodnych takich jak Krótka Historia Wszystkiego, Psychologia Integralna.
Etap wilber-5 to publikacja w Internecie obszernych fragmentów Kosmos Trilogy Volume II 1, oraz pochodnych od niej Integralnej Teorii Wszystkiego, a także Integral Spirituality2.
Etap 4 wprowadził pojęcie kwadrantów, etap 5 uzupełnił tę koncepcję o kwadrywium. Zobaczmy o co chodzi.
Holon to byt zorganizowany w taki sposób, że stanowi część większej całości i jednocześnie zawiera w sobie mniejsze całości. Nie wszystko ma naturę holonu (np. artefakty takie jak stół lub stosy takie jak kamień nie są holonami) i nie wszystkie holony mają takie same własności3.
Zajmiemy się tutaj holonami indywidualnymi, ponieważ to one, jak człowiek, posiadają kwadranty. Człowiek posiada 4 kwadranty, czyli 4 nieredukowalne do siebie wymiary istnienia. Te cztery wymiary możemy poczuć4w doświadczeniu z pierwszej ręki jako nasze indywidualne ciało, świadomość, nasze ralacje i wartości oraz naszą sytuację materialną, społeczną. To doświadczenie możemy też opisać pojęciami i narysować diagram kwadrantów.
{yoogallery src=[/images/stories/diagramy/kwadrywium1/] width=[500] height=[500] title=[kwadranty] style=[lightbox] spotlight=[0] prefix=[thumb100_] thumb_cache_dir=[thumbs100] thumb_cache_time=[1440] load_lightbox=[1] thumb=[default] load_lightbox=[1] resize=[1] order=[random] count=[6]}Diagram 1. Kwadranty. Cztery wymiary, które posiada człowiek (indywidualny holon). Wymiar subiektywny, obiektywny, intersubiektywny, interobiektywny.
W Krótkiej Historii Wszystkiego zamieszczony jest taki diagram.
{yoogallery src=[/images/stories/diagramy/kwadrywium2/] width=[430] height=[456] title=[kwadranty] style=[lightbox] spotlight=[0] prefix=[thumb100_] thumb_cache_dir=[thumbs100] thumb_cache_time=[1440] load_lightbox=[1] thumb=[default] load_lightbox=[1] resize=[1] order=[random] count=[7]}Diagram 2. Ścieżki Prawej i Lewej Ręki.
Okazuje się, że mimo pozornego podobieństwa diagramy te prezentują w rzeczywistości innego rodzaju perspektywy. A mimo graficznego podobieństwa różnice między nimi są bardzo istotne. Rozróżnienia takiego nie znajdziemy jeszcze w Krótkiej Historii, gdzie dwa rodzaje perspektyw są ze sobą pomieszane. Z obecnego punktu widzenia kwadranty stanowią tylko wstęp do poprawnej koncepcji.
W Integral Spirituality Wilber pisze:
"We wprowadzeniu piszemy często coś takiego <<Kwadranty to spojrzenie (lub perspektywy) na wnętrze i zewnętrze indywidualnego i zbiorowego.>> Odnosząc się do tych perspektyw w sposób bardziej techniczny rozróżniamy pomiędzy "spojrzeniem przez", a "spojrzeniem z". Wszystkie indywidualne (lub czujące) holony MAJĄ lub POSIADAJĄ cztery perspektywy poprzez które lub przy pomocy których mogą spojrzeć na świat i to są kwadranty (spojrzenie przez). Ale na wszystko można spojrzeć z tych czterech perspektyw i to nazywamy kwadrywium. Na przykład krzesło jako artefakt nie posiada czterech kwadrantów, ale można na nie spojrzeć z tych czterech kwadrantów lub perspektyw, co staje się wtedy kwadrywium lub spojrzeniem na temat krzesła. Indywidualny holon (jak ty lub ja) posiada wymiary-perspektywy ja, my, to, te (i dlatego posiada spojrzenie przez); artefakt ich nie posiada, ale mogę na niego spojrzeć z każdego z tych kwadrantów lub z każdej z tych perspektyw."
I jeszcze jedna definicja z przykładami2
"Kwadrant to perspektywa podmiotu; kwadrywium to perspektywa poprzez którą patrzy się na przedmiot. (...)
Na przykład, jako indywidualny holon posiadam przynajmniej 4 kwadranty-perspektywy: moje istnienie zawiera perspektywę-ja, perspektywę-my, perspektywę-to, perspektywę-te. Ale butelka Pepsi nie posiada 4 kwadrantów, ponieważ nie jest istotą czującą. Jednak można na nią spojrzeć z każdej z 4 perspektyw. Mogę spojrzeć na butelkę z perspektywy-ja i powiedzieć ci co osobiście myślę lub czuję na jej temat. Ty i ja możemy rozmawiać o tej butelce i stworzyć perspektywę-my. I mogę spojrzeć na butelkę w sposób naukowy (to i te) i mówić na przykład o jej molekularnej strukturze. (...)"
Czyli z jednej strony mamy człowieka, którego istnienie ma cztery wymiary, a z drugiej strony mamy jego poznawczą aktywność, zdobywanie wiedzy o świecie i o sobie. Choć Wilber nie przyznaje nigdzie, że kwadranty to koncepcja niepełna, to jednak mówi o tym, że to perspektywy czyli kwadrywia są pierwotne i to dzięki temu rozróżnieniu teoria stała się znacznie bardziej ścisła i dokładna.
Jak to się stało, że rozróżnienie na kwadranty i kwadrywia było na początku niejasne i zlało się w jedną koncepcję kwadrantów? Na ten temat kolejny cytat z Integral Spirituality:
"Mówiąc inaczej - mniej ściśle - ponieważ obiekt jest oglądany przez konkretny kwadrant, to podmiot patrzy na obiekt przez pewien kwadrant i obiekt istnieje "w" kwadrancie."
Jeszcze raz cytat z Wilbera3:
"Ludzie często rysują diagram czterech kwadrantów i mylą ze sobą te dwie struktury, więc mówią coś takiego "krzesło JEST W górnym-prawym kwadrancie, zgadza się?" Niezupełnie. Na krzesło można spojrzeć "z" górnego-prawego dość rozwiniętej istoty czującej (np. ja widzę kszesło jako obiekt trzeciej-osoby), ale krzesło samo w sobie nie jest "w" górnym-prawym (krzesło nie POSIADA zdolności postrzegania obiektów trzeciej-osoby, ponieważ krzesło nie jest per se czującym holonem, ale artefaktem)."
Różnicę pomiędzy kwadrantami a kwadrywium, dobrze ilustruje poniższy diagram.
{yoogallery src=[/images/stories/diagramy/kwadrywium3/] width=[600] height=[433] title=[kwadrywium] style=[lightbox] spotlight=[0] prefix=[thumb100_] thumb_cache_dir=[thumbs100] thumb_cache_time=[1440] load_lightbox=[1] thumb=[default] load_lightbox=[1] resize=[1] order=[random] count=[7]}Diagram 3. Kwadrywium. Cztery perspektywy na zdarzenie. "Jaki kupić samochód? - najlepsze wrażenia - raporty z badań - czym jeżdzą moi znajomi i przyjaciele - cena, serwis, sprzedaż, parkowanie"
Rysunek ten przedstawia cztery perspektywy 'na samochód', integralne podejście do zakupu samochodu. Podmiot patrzący na samochód przyjmuje cztery różne spojrzenia na jedno zdarzenie, przykłada cztery różne perspektywy do jednej decyzji. Każda z tych perspektyw jest nieredukowalna do pozostałych, każda stanowi odrębną gałąź poznania i każda z nich może decydować o zakupie samochodu (w zależności od naszych preferencji i priorytetów). Ten diagram ilustruje kwadrywia. Nie ma na tym diagramie kwadrantów, są one jedynie domyślne jako własności podmiotu, który patrzy na samochód. Nie są to też kwadranty samochodu, ponieważ takich on nie posiada.
Dodatkowo perspektywy na tym diagramie nie kierują się w strone jednego obiektu. Kiedy kwadranty są wymiarami istnienia jednego indywidualnego holonu, to kwadrywia są perspektywami podejmowanymi przez ten jeden holon, ale zazwyczaj nie dotyczą tylko jednego obiektu. Pierwsza z perspektyw na diagramie - najlepsze wrażenia - to perspektywa introspekcji, badania stanów wewnętrznych podmiotu przez niego samego. Jakie wrażenie robi na mnie ten samochód, jak ja się z nim czuję. Druga perspektywa - raporty z badań - to perspektywa empiryzmu, naukowego badania parametrów samochodu, skierowana na fizyczny samochód. Trzecia perspektywa - czym jeżdzą moi znajomi - to perspektywa hermeneutyki, interpretacji zbiorowych norm i wartości, skierowana na wnętrze grupy moich znajomych. Czwarta perspektywa - cena, serwis, ... - to perspektywa systemowa, ekonomiczna, skierowana na rynek i system zależności ekonomicznych. Każda z tych perspektyw skierowana jest na inny obiekt, a obiekty te nie tworzą w sumie jednego holonu (ani artefaktu itd.). Jedynym wspólnym zdarzeniem jest tutaj decyzja zakupowa podejmowana przez scalający wszystko podmiot, indywidualny holon, który potrafi przyjąć te wszystkie perspektywy.
Zgodnie z najnowszą wiedzą i dzięki rozróżnieniu kwadrantów od kwadrywium rozmumiemy znacznie dokładniej czym jest rysowanie diagramu czterech wymiarów3. Tak zwana teoria wszystkiego staje się bardziej zniuansowana i znacznie bardziej skomplikowana. Dzięki temu widać coraz lepiej jej własne granice i słabnie jej totalny charakter. Gdyby książki Wilbera wydawane były na początku 20 wieku, kiedy ludzie nie stosowali jeszcze metod promocji, tytuły zapewne też brzmiałyby inaczej i zamiast "teorii wszystkiego" mielibyśmy "ogólną teorię istnienia i poznania".
31.01.2009
Zapraszam do dyskusji!
- W kojelnym odcinku: czym różni się wewnętrzny od wnętrza, a wnętrze od środka.
[1]. Kosmos Trilogy Vol. II. Zobacz na stronie wiedz>materiały po angielsku
[2]. Integral Spirituality. Obszerne fragmenty na stronie > materiały po angielsku
[3]. Czy kamień ma kwadranty. Zobacz w sekcji wiedza > wilber-5
[4]. Rozpoznaj AQAL. Zobacz w sekcji praktyka.




Budzą zastrzeżenia wypowiedzi Wilbera, w których zrównuje on pewne fenomeny mistyczne różnych tradycji i szereguje je wedle arbitralnego klucza, niepokoi też brak przykładów, które podważają jego model. Np. takich: Adavaita vedanta mówi, że doświadczenie Nirguna Brahmana (bez cech) jest wyższe niż Saguna Brahmana ("osobowego"). Wielki filozof i mistyk hinduski Ramanudża widzi to odwrotnie!
albo z rozmowy z Dalaj Lamą:
Rozmówca: Tak więc, jeśli jest się wyznawcą wedanty i osiąga się stan satczitanandy, czy nie można tego nazwać ostatecznym wyzwoleniem?
Dalaj Lama: To zależy jak interpretujesz zwrot "ostateczne wyzwolenie", jeśli zdefiniujesz go jak ja powyżej to nie mogą go osiągnąć nawet przedstawiciele szkół: Svatantrika Madhyamika, ani Cittamatra, Sautrantika ani Vaibhasika. Wyznawca tych szkół, chociaż Buddysta, nie rozumie prawdziwej doktryny pustki. Ponieważ nie może urzeczywistnić pustki, czy inaczej rzeczywistości, nie może też osiągnąć tego rodzaju wyzwolenia jakie wcześniej zdefiniowałem" Dalaj Lama - The Bodhgaya Interviews. 1988.
Czyli idąc dalej myślą Dalaj Lamy, Wilber też nie rozumie prawdziwej doktryny pustki. I tak oto rodzą się modele, które są równoważne ale zupełnie do siebie nie przystają. Jedni według tych modeli są na wyższym stopniu rozwoju, drudzy na niższym. Któż byłby w stanie to rozstrzygnąć?
zwróciłeś uwagę na bardzo istotny aspekt związany z rozumieniem (tworzeniem wyobrażenia) odnośnie istoty bezforemności.
Ja chcę jeszcze poruszyć problem synkretyzmu. Mówi się o Wielkich tradycjach Duchowych, mając na myśli Buddyzm, Chrześcijaństwo, Islam, Hinduizm, Judaizm. Te tradycje bardzo źle patrzą na wszelkie próby łączenia ich. Osobiście mam bardzo krytyczny stosunek do New Age. Nie wynika on jednak z samego faktu, że New Age łączy różne elementy. Dla mnie problemem jet sposób w jaki New Age dokonuje połączeń a nie same próby połączeń. To zasadnicza różnica. Dlaczego? Wiara w tak zwane "czyste tradycje" to mit. Czy np. dominujący obecnie w zachodniej kulturze nurt chrześcijański to "czyste chrześcijaństwo"? Wielka Duchowa Tradycja? Ja widzę to zupełnie inaczej. Chrześcijaństwo zawiera w sobie elementy faryzejskiego Judaizmu, wybranych arbitralnie przez Ojców Kościoła Ewangelii uznanych za prawdziwe oraz interpretacje narzucone przez teologów. Pomijam już sposób krzewienia tej religii, która często wspierała się siłą militarną. Czysta Prawda? Wielka Tradycja Duchowa? Buddyzm - można na niego spojrzeć jako na synkretyzm pewnych elementów Hinduizmu i nauk przekazanych przez Gautame Budde. Tybetański Bon - synkretyzm Buddyzmu, który przybył z Indii i rdzennej tybetańskiej religii Bon, która z kolei powstała jako zinstytucjonalizowana forma kultu na bazie MiCzie - wierzeń ludowych. Uważam, że wiara w czyste tradycje to czyste złudzenie czystości :) Problem z New Age nie polega moim zdaniem na tym, że poszukuje on nowej formuły. Polega on raczej na tym, że język tej formuły przejawia niesamowity brak precyzji, swoisty bełkot wędrujący po powierzchni zagadnień. Uważam, że integracja rozumiana jako brak szukania nowej formuły łączącej pewne elementy tradycyjnych religii wcale nie stanowi jedynego możliwego sensownego rozwiązania. Można a nawet trzeba budować nowe, pytanie jest jak budować?
trzeba spojrzec na to kiedy powstawały tradycje mądrości i ich filozofie, jakie były wtedy warunki (w 4 kwadrantach)
nie sposob w dzisiejszych czasach z aktualną wiedzą utrzymać twierdzenia, że tylko jedna wersja jest prawdziwa, a reszta to pomyłka. To jest pogląd fundamentalisty. Jesli ten przysłowiowy buddysta nie może się dogadać z chrześcijaninem, to może dlatego, że wierzą w wyższość własnego objaśniania świata i nie chcą wyjść poza to ograniczenie. W jezyku kolorów rozwoju to byłaby niebieska wiara. Można wierzyć w co się chce, w dowolnym kolorze, ale twierdzę, że na tym poziomie porozumienie nie jest możliwe właśnie z tego powodu. Przekonanie o monopolu na prawdę kończy wszelką dyskusję.
Integralne podejście, tak jak je rozumiem, proponuje coś zupełnie innego. Powinno zawierać w sobie krytykę takich niebieskich poglądów z poziomu racjonalnej nauki i z poziomu postmodernistycznych studiów kulturowych (na przykład) i wykraczać poza nie. Dzięki temu uzyskamy pełny kontekst do interpretacji tych sprzecznych poglądów. Mamy z jednej strony demitologizację tych wierzeń, obraz kulturowego tła przenikającego te wierzenia, a z drugiej strony jasne zdefiniowanie naszego własnego uwarunkowania interpretacyjnego (w 4 kwadrantach).
--
Mozna za Wilberem przyjąć, że mamy prawdę absolutną i względną. Możemy też przyjąć, że doświadczenie prawdy absolutnej jest niezależne od czasu, bo ta prawda jest wieczna. Z definicji, doświadczenie stanów bezforemnych nie zależy w ogóle od żadnych 4 kwadrantów.
Ale wszytko co się mówi i myśli o tym doświadczeniu to już gra 4 kwadrantów z wszystkim poziomami itd. I wszystko co się mówi jest ograniczoną prawdą, ponieważ nie ma absolutnych pojęć. I dodatkowo to co się mówi podlega ewolucji i mamy wtedy poziomy interpretacji doświadczeń i ewentualny konflikt poglądów lub zbierzność w rozumieniu uwarunkowań budujących te poglądy.
mysle też, że ta fundamentalna niezgodność pomiedzy np buddysta i chrzescijaninem co do filozoficznych koncepcji, ktora jest jak najbardziej uzasadniona, ma tez swoje granice. Wydaje mi sie, ze te granice wyznacza 'fundamentalizm' wyznawcy. Mam na mysli cos takiego. W jednym z nagran na youtube ojciec Keating wspomina o tym (nie pamietam dokladnie) jak najwyzsza hierarchia Kosciola uznala (Watykan II ?) ze Duch Swiety moze działac takze poprzez inne religie prowadzac do zbawienia. Pewnie pomylilem szczegoly, ale istotna jest tu dla mnie pewna idea, kiedy nawet filozofie niezgadzjace sie ze soba robia krok w kierunku innej koncepcji.
Moze jest tak, ze religie/filozofie (ludzie) z etapu etnocentrycznego nigdy sie ze soba nie zgodza. Ale im dalej, tym zgodnosc jest wieksza. Zgodnosc, ktora nie koniecznie polega na jakiejs zmiksowanej zupie, ale na jednoczesnym wyznawaniu wlasnych pogladow i przyznawaniu tej samej rangi, zawsze ograniczonej prawdy, własnej filozofii i filozofiom innych wyznan.
Co więcej, chyba, że okroi się je o to, co dla nich charakterystyczne i je określające. Żaden buddysta Therawady nie uzna tej "niezmiennej esencji" jaką jest dusza, chyba, że kosztem własnej tożsamości. Podobnie żaden chrześcijanin nie zgodzi się z koncepcją braku trwałej jaźni chyba, że kosztem własnej tożsamości. Wspólny mianownik jest tworem dość arbitralnym.